Niebezpieczeństwa czyhające na Waszym weselu

No właśnie, czy takie zagrożenia są? Ano są, i to spore. I nie mówię tu o dziurze w podłodze czy padającym deszczu :)

Co tam na Was czyha za rogiem? :)

  1. Fotograf – drogie koleżanki i koledzy z branży nie obraźcie się, ale wyciąganie Pary Młodej w trakcie wesela na sesję na „5 minut” jak to mówicie, zawsze trwa 45 minut. Najczęściej z Parą Młodą znika połowa Gości i wówczas zaczyna się dezorganizacja :) Towarzystwo się rozłazi, nie ma komu zwołać wszystkich z powrotem do środka…
  2. Taras, ławeczka – to ulubione miejsce miejsce przyjaciół Pana Młodego, zwłaszcza po 22:00. Pan Młody także ulega pokusom tarasowemu obrzędowi i znika….
  3. Niedziałająca klimatyzacja – fajnie, że klima jest w lokalu, ale ktoś wcześniej z Was sprawdził jej wydajność? Rzadko która klimatyzacja przy 100 osobach daje sobie radę. Czasami bywa tak, że AKURAT tego dnia nie działa…wówczas Wasi Goście będą znikać jak szpieg z krainy deszczowców w czeluściach nocy…
  4. Złośliwy wujek – gdybym nie prowadził tylu wesel, to bym w to nie uwierzył, ale naprawdę są tacy Goście, którzy przyjdą na Wasze wesele tylko po to, aby Wam popsuć ten dzień. Oczywiście nie możecie tego przewidzieć, ale pomyślcie, czy nie ma u Was w rodzinie kogoś, kto jest obecnie obrażony na Was lub Waszych rodziców, kto może pałać zemstą. Myślicie, że to dobry czas na przełamanie relacji? Otóż nie, po spożytym alkoholu, waśnie i niesnaski tylko powiększą swoją skalę.
  5. Przemowy w nieojczystym języku – w trakcie wesel międzynarodowych, jednym z punktów wesela są przemowy ojców, świadków itd. Bywa tak, że angielski świadek podejmuje wyzwanie i przemawia w języku polskim, bo ktoś mu fonetycznie napisał jak to ma brzmieć,  lub ojciec polskiej panny młodej decyduje się prawić do Gości po angielsku, mimo tego, że zna ten język tylko ze słyszenia. Nie idźcie tą drogą, skutki bywają opłakane. Nikt tego nie zrozumie, ani polska, ani zagraniczna strona, a pan młody najczęściej staje się „nice gay” zamiast „nice guy” :)
  6. Dodatkowe atrakcje – jeżeli na Waszym weselu ma się odbyć pokaz taneczny lub fajerwerków, skorzystajcie naprawdę z profesjonalistów. Charcząca muzyka z głośnika przy pokazie sztucznych ogni lub potykająca się o własne nogi tancerka na pewno pozostanie w pamięci wszystkich Gości. Ale chyba nie o takie zapamiętanie chodzi…
  7. Pierwszy taniec – jeżeli macie wyćwiczony układ, to pamiętajcie, że był on praktykowany w jeansach, a nie w sukni ślubnej. To co na próbie było łatwym krokiem, w warunkach weselnych może się okazać figurą nie do ukazania szerszej publiczności. A szkoda byłoby sobie popsuć humor już na samym początku.
  8. Latanie – jeżeli wyobrażacie sobie, że na własnym weselu odetchniecie i będzie to uwieńczenie wszystkich tych przygotowań, to niestety jesteście w błędzie. Co chwilę będzie do Was ktoś podchodził i szeptał Wam coś do ucha, Wy będzie również „latać” po całej Sali i zagadywać swoich Gości ich wrażenia. DJ będzie Was cały czas zachęcał do pobytu na parkiecie, a Mama pytała się czemu tak mało jesz  :) Jeżeli chcecie tego uniknąć, już ZAWCZASU przemyślcie koncepcję wesela. Może warto wprowadzić elementy znane z angielskich wesel? Gdzie panuje luz, gdzie mamy do czynienia z reception hour, gdzie nie ma takiej spiny i wywierania presji na przebywanie na parkiecie przez 11 godzin i jedzenia co dwie godziny?
  9. Szefowa lokalu – to spore niebezpieczeństwo czyhające na Was, o którym nie mogę nie wspomnieć. Szefowa zazwyczaj jest jedna i jest nieomylna. Znaczy to też, że nikt z obsługi nic nie wie, wie tylko Szefowa. Bywa tak, że Szefowa jest trudno namierzalna i wówczas klops. Nie da rady już nic zmienić, ustalić ponownie. Musi być tak jak Szefowa wcześniej zdecydowała. Dlatego spytajcie przed weselem, czy Szefowa będzie cały czas w trakcie przyjęcia, abyście mogli cokolwiek jeszcze dograć.
  10. Wasze zmęczenie – czeka Was praktycznie 20 godzin wyeksplatowania. W dniu ślubu obudzicie się zapewne wcześniej niż zwykle, bo jeszcze 100 spraw do załatwienia, no i jeszcze to podekscytowanie. Mimo Waszej pełnej energii o 7:00 rano, dobrym samopoczuciu o 16:00 w Kościele, może się okazać, że o 21:00 to już chętnie byście się ewakuowali. A tu jeszcze tyle godzin zostało. Zróbcie co w Waszej mocy, aby tego dnia mieć jak najmniej na głowie, wykorzystajcie świadków, rodzinę, każdego kto się nawinie, abyście mieli jak najwięcej sił i energii na Waszym przyjęciu.

Które z powyższych 10 niebezpieczeństw Was dopadło? A może jeszcze coś innego się Wam przytrafiło? Śmiało piszcie, pomagajmy sobie nawzajem :)