Wesela międzynarodowe – z czym to się je?

Jednym z filarów mojej działalności jest prowadzenie wesel międzynarodowych, zarówno w języku angielskim, jak i niemieckim. Jestem byłym emigrantem, trochę świata zwiedziłem, pracowałem w zespołach złożonych z 30 nacji całego świata, grałem imprezy multi-kulti w Londynie, dlaczego więc nie wykorzystać tych doświadczeń na rodzimym rynku weselnym? Było to dla mnie wręcz naturalna kolej rzeczy :)

Wesela międzynarodowe prowadzi się trudniej niż takie standardowe. Między Gośćmi istnieje przecież bariera językowa, bywa, że są z zupełnie dwóch różnych kultur, a czasami nawet z kilku różnych „światów”. Wzajemna obserwacja, lekka niepewność, inne standardy określenia „dobrej zabawy” – tak to wygląda na początku. Dla polskiego biesiadnika synonimem dobrej zabawy jest spędzenie 8 godzin na parkiecie, często przy hitach disco polo. Dla przybyszy z zagranicy już same spędzenie kilku godzin w miłym towarzystwie przy stole lub ze szklanką whiskey przy barze, jest równoznaczne z dobrą zabawą.

Podczas wesel międzynarodowych, moim zadaniem, jest nagięcie zarówno jednej, jak i drugiej strony. W tym celu, oprócz dwujęzycznego prowadzenia wesela, przede wszystkim stawiamy na integrację. Trochę ruchu, wspólnej zabawy i już idzie z górki  :) Zamiast polskiej muzyki, międzynarodowe przeboje, a zamiast szklanki whiskey – wąsy na patyku i biegiem do fotobudki :)

Na szkockich weselach ćwiczymy sobie Strip the Willow, na irlandzkich uczymy się wyspiarskich podskoków itd., itd.

Bardzo szybko okazuje się, że pierwsze lody już stopniały i wówczas jedynie co pozostaje, to przekazanie Gościom pozytywnej energii i utrzymanie dynamiki wesela.

Zatem do zobaczenia na Waszym przyjęciu!